Obowiązek oznaczania owoców i warzyw flagami krajów pochodzenia nie przyniesie wartości informacyjnej konsumentom

Obowiązek oznaczania owoców i warzyw flagami krajów pochodzenia nie przyniesie wartości informacyjnej konsumentom

Sieci handlowe zrzeszone w Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji od lat wspierają polskich producentów, oferując konsumentom produkty oznaczone jako „Produkt Polski”. Planowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wprowadzenie obowiązku umieszczania flag krajów pochodzenia na owocach i warzywach może przyczynić się do wzrostu kosztów tych produktów i ryzyka błędów w decyzjach konsumentów.

  • Oznaczenie „Produkt Polski” już dziś skutecznie i czytelnie wyróżnia krajowe owoce i warzywa.
  • Flagi są kodem wizualnym łatwym do pomylenia i dublują istniejącą informację tekstową o państwie pochodzenia.
  • Wiele flag państw jest do siebie bardzo podobnych, co zwiększa ryzyko niezamierzonych naruszeń przepisów.
  • Elektroniczne etykiety stosowane w sklepach nie pozwalają na precyzyjne odwzorowanie kolorystyki flag.
  • Koszt wdrożenia nowych oznaczeń dla dużych sieci handlowych może sięgnąć ok. 17 mln zł, nie licząc kosztów pracy.
  • Dodatkowy druk kolorowych etykiet stoi w sprzeczności z celami środowiskowymi i zasadą zrównoważonego rozwoju.

Od początku działalności w Polsce sieci handlowe zrzeszone w POHiD konsekwentnie wspierają rodzimych dostawców owoców i warzyw. Produkty pochodzenia polskiego są oznaczane nazwą „Produkt Polski”, która przez lata stała się czytelnym i prestiżowym wyróżnikiem dla konsumentów.

Planowana nowelizacja rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi zakłada wprowadzenie obowiązku umieszczania flag krajów pochodzenia na owocach i warzywach. W ocenie POHiD zmiana ta nie tylko nie wzmocni rozpoznawalności polskich produktów, lecz wręcz może zdeprecjonować markę „Produkt Polski”, zrównując ją wizualnie z produktami z dowolnego regionu świata.

Informacja o kraju pochodzenia jest już dziś przekazywana konsumentom w formie tekstowej. Dodanie flagi obok napisu oznacza powielenie tej samej informacji, przy czym symbol graficzny jest znacznie mniej czytelny dla większości odbiorców. Flagi, w przeciwieństwie do tekstu, mogą być łatwo mylone, zarówno przez konsumentów, jak i przez pracowników sklepów.

 

 

Dobrym przykładem są flagi Rumunii i Czadu, które mają identyczny układ i barwy, różniące się jedynie odcieniem koloru niebieskiego. W praktyce różnica ta jest niemal niezauważalna, co może prowadzić do nieświadomych błędów w oznakowaniu, a formalnie być traktowane jako naruszenie przepisów lub wprowadzanie konsumentów w błąd. Podobnych przypadków jest więcej: wiele flag różni się wyłącznie nasyceniem kolorów, proporcjami lub obecnością herbu.

Dodatkowym problemem są ograniczenia technologiczne. Sklepy coraz częściej stosują etykiety elektroniczne, które przy ofercie obejmującej ponad 100 rodzajów owoców i warzyw sprzedawanych luzem nie zapewniają odpowiedniej palety barw do wiernego odwzorowania flag.

W skali dużych przedsiębiorstw handlowych, prowadzących tysiące placówek, wprowadzenie nowego obowiązku oznakowania oznaczałoby koszty rzędu ok. 17 mln zł, a także dodatkowe obciążenie pracą personelu. Wartość informacyjna takiego rozwiązania pozostaje przy tym wątpliwa, ponieważ przeciętny konsument nie zna wszystkich flag świata.

POHiD zwraca również uwagę na aspekt środowiskowy. Masowy druk kolorowych etykiet oznacza zwiększone zużycie materiałów i negatywny wpływ na środowisko, co stoi w sprzeczności z deklarowanymi celami ochrony klimatu i zrównoważonego rozwoju.

Proponowana zmiana wydaje się nadmierna w stosunku do zakładanego celu. Zgodnie z zasadą proporcjonalności ingerencja w swobodę działalności gospodarczej powinna być uzasadniona ważnym interesem publicznym, konieczna i ograniczona do minimum niezbędnego do jego osiągnięcia.

POHiD postuluje utrzymanie dotychczasowych zasad znakowania, które pozwalają polskim produktom wyróżniać się na tle konkurencji w sposób czytelny, zrozumiały dla konsumentów i budujący prestiż krajowego pochodzenia.